Integracja sensoryczna - rozmowa z terapeutką SI

Na co dzień nie zastanawiamy się, jak wiele informacji dociera do nas, ile z nich bezwiednie ignorujemy, na ile odpowiadamy, nie będąc tego świadomi. Zmysł smaku, węchu, wzroku oraz słuchu to oczywiste kanały bodźców.

Przechodząc obok kawiarni  myślimy:  „ale mam ochotę na kawę” albo „ właśnie  skończyła mi się kawa, muszę ją  dopisać do listy zakupów”. Jeśli razi nas słońce, przymykamy oczy lub zakładamy okulary. Często nie zdajemy sobie sprawy, że układ nerwowy nieustannie odbiera i rejestruje informacje: dotykowe, ruchowe, dotyczące oddziaływania siły grawitacji czy pozycji ciała.

O integracji sensorycznej rozmawiamy z Izabelą Fajkowską, terapeutką SI.

MR: Czym jest integracja sensoryczna (SI)?

IF: Zmysły bazowe (dotyk, układ przedsionkowy oraz propriocepcja) funkcjonują już na bardzo wczesnym etapie życia płodowego. Ich działanie jest ze sobą ściśle powiązane i niezbędne do prawidłowej interpretacji sytuacji i wystąpienia odpowiedniej reakcji. Ten proces celowej organizacji zmysłów nosi nazwę integracji sensorycznej. Umożliwia ona odpowiednie reagowanie na odbierane wrażenia sensoryczne. Jeśli chcemy wejść po schodach, nie musimy się zastanawiać,  jak to zrobić. Dzięki integracji sensorycznej łączymy informacje z kilku zmysłów: widzimy schody o konkretnej wysokości, czujemy dotykiem dłoni poręcz; planowanie motoryczne pozwala na odpowiednie podniesienie nogi i utrzymanie przy tym równowagi z jednoczesnym przeniesieniem ciężaru ciała, a w odpowiedzi na informację otrzymaną z układu słuchowego jesteśmy w stanie jednocześnie odpowiedzieć sąsiadce „dzień dobry” i pomyśleć, (ponieważ dotarła do nas informacja węchowa), że chyba kupiła świeże pieczywo. Niestety, u niektórych dzieci integracja sensoryczna nie rozwija się prawidłowo. W takich przypadkach mogą pojawić się problemy na wielu płaszczyznach codziennego życia.

MR:Jakie metody stosuje się w SI?

IF: Terapia sensoryczna określana jest często mianem „naukowej zabawy”. Uczenie się i rozwój (budowanie wiedzy o sobie i otaczającym świecie) dokonuje się przez zmysły. Zaplanowane, systematyczne, adekwatne do wieku zabawy stanowią solidny fundament prawidłowego rozwoju.
Podczas zajęć dziecko uczestniczy w wielu zaplanowanych i zindywidualizowanych zabawach, np. huśta się w hamaku, toczy w beczce, jeździ na deskorolce, balansuje na kołysce, jest dociskane pledami, bawi się światłem, dźwiękiem, fakturami, przy czym nie uczy się konkretnych umiejętności (np. zakładania kurtki, czytania, jazdy na rowerze), ale usprawnia pracę systemów sensorycznych i procesy układu nerwowego, które są bazą do rozwoju konkretnych umiejętności (np. wchodzi do szarf, rzuca woreczkami, ubiera swój cień, wycina lub układa materiały).
Terapeuta musi wykazać się fantazją i kreatywnością, aby przez ograniczenie niepożądanych bodźców (przy nadwrażliwościach sensorycznych) lub dostarczanie silnych bodźców (przy podwrażliwościach systemów sensorycznych) ubrać swoje cele w zabawę, którą zaakceptuje dziecko. Zabawę, która będzie stanowić wyzwanie dla dziecka i jego układu nerwowego.

MR: Jak przebiega diagnostyka?

IF: Diagnoza jest procesem złożonym, a jej  cel stanowi określenie skali i kanałów zaburzeń. Szeroki wywiad z rodzicami, obserwacja swobodnego zachowania dziecka, określenie najbliższych sfer rozwoju oraz, jeśli to możliwe, wykonanie diagnostyki narzędziami SI (testy i obserwacje kliniczne) pozwalają na określenie pełnego profilu sensorycznego dziecka oraz dostosowanie podejmowanych oddziaływań tak, aby miały one charakter indywidualny i były spójne z oczekiwaniami i możliwościami danej rodziny.

MR: Dla kogo jest ta metoda?

IF: Metoda SI jest stosowana głównie u dzieci z trudnościami w uczeniu się, ale coraz częściej również u dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, ruchową, autyzmem i innymi zaburzeniami. Dobrym rozwiązaniem jest stosowanie jej jako formy profilaktyki ewentualnych trudności w uczeniu się oraz jako pomoc dla rodziców w stymulacji prawidłowo rozwijających się dzieci.

MR: Kiedy SI przynosi najlepsze efekty?

IF: Na osiągnięcie efektów wpływa kilka czynników. Po pierwsze: dobra diagnoza i modyfikowanie celów terapii w trakcie jej trwania, a co za tym idzie, dostosowanie stymulacji do wieku, stanu zdrowia i osobowości dziecka. Trzeba pamiętać, że nie ma dwojga dzieci, dla których istniałaby taka sama terapia; choć zadania wydają się podobne, terapeuta dostosowuje czas i siłę stymulacji, kolejność zadań, priorytety do potrzeb konkretnego dziecka. Po drugie: systematyczność i skrupulatność w uczęszczaniu na zajęcia oraz, po trzecie, stosowanie diety sensorycznej,  czyli zaleceń terapeuty dotyczących wykonywania dodatkowych ćwiczeń w domu i przedszkolu czy szkole. Są to konkretne zadania ruchowe, treningi (np. smakowy) oraz odpowiednia modyfikacja otoczenia dziecka, pozwalające zwiększyć efekt wypracowany w gabinecie terapeuty.

MR: Jak długo powinna trwać terapia?

Należy to rozpatrywać jednostkowo. Przyjęte jest, aby indywidualne zajęcia trwały od 45 do 60 minut, zazwyczaj raz, czasem dwa razy w tygodniu. W domu, i przedszkolu czy szkole realizowana jest dieta sensoryczna.  Zależnie od wieku dziecka czas ten należy zaplanować  rozsądnie:  inaczej wyglądają zajęcia z dzieckiem 2-letnim, a inaczej z 7-latkiem. Inne są proporcje poszczególnych stymulacji. Należy też pamiętać, że czasem dziecko będzie potrzebowało przerw między poszczególnymi zadaniami. Cały proces terapeutyczny przy założeniu, że realizowana jest dieta sensoryczna, zwykle trwa od roku do około 2-3 lat.

MR: Jak wygląda praca terapeuty SI?

IF: Na sali często oscylujemy pomiędzy dwoma przestrzeniami: pod – i nadwrażliwością. Przychodzą dzieci, które mają bardzo wąski repertuar żywieniowy, unikając smaków i zapachów,  i takie, które aplikują sobie perfumy do ust. Są dzieci unikające dotyku i przytulania i takie, które wiszą na rodzicach, całując ich aż do powstania siniaków.
Nie ma dwóch takich samych terapii. Każdy dzień, każde dziecko to wyzwanie. Nie sposób się w tej pracy  nudzić , trzeba na bieżąco modyfikować realizację planów terapeutycznych, uwzględniając zainteresowanie i poziom pobudzenia dziecka. To nie jest terapia ze schematem pracy. Tu dziecko jest partnerem, a terapeuta kreatorem. Nie jest to jednak swobodna zabawa. Zawsze mam w głowie cel i wszystko robię  po coś. Jeśli dziecko wchodzi i prosi o deskorolkę,  tworzę takie warunki, aby zadanie z deskorolką zrealizowało mój cel, a nie wciągam dziecko na siłę na piłkę, bo tak sobie wcześniej zaplanowałam.
Sala to miejsce radości. Dzieci zarażają  spontanicznością, pokazują, jak cieszyć się  z małych rzeczy, uczą pokory. I choć dla terapeuty jest to  spory wysiłek, zarówno fizyczny, porównywalny z ćwiczeniami na siłowni, jak i psychiczny, bo po kilku miesiącach staję się częścią rodzin,  uczestniczę w ich radościach, gdy osiągamy kroki milowe, ale i zmaganiach z rzeczywistością: szpitalami, urzędami, chorobą, to nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną. Nie ma  nic przyjemniejszego niż usłyszeć na schodach: „O,  idzie pani huśtawka!”.

Izabela Fajkowska od kilku lat pracuje w Fundacji Promyk Słońca. Od czterech lat prowadzi terapią metodą Integracji Sensorycznej. Zajmuje się też terapią ręki.

Rozmawiała Magdalena Rajchelt.