Nadzieja w komórkach macierzystych?

Co wiadomo o komórkach macierzystych? Jak się je wykorzystuje? Jaki mają potencjał, a jakie zagrożenia niosą ze sobą? - na takie pytania udzielała odpowiedzi dr hab. Maria Anna Ciemerych-Litwinienko podczas wykładu "Blaski i cienie komórek macierzystych" w ramach warszawskiego Festiwalu Nauki.

Prelegentka, kierownik Zakładu Cytologii na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśliła, że obecny stan wiedzy na temat komórek macierzystych stoi na bardzo wysokim poziomie, lecz droga, którą musieli pokonać naukowcy, aby go osiągnąć, nie była krótka, ani łatwa. Maria A. Ciemerych wyjawiła, że wszystko zaczęło się w 1981 r., kiedy po raz pierwszy udało się wyizolować kolonie mysich zarodkowych komórek macierzystych, zwanych komórkami ES (embryonic stem cells). Po tym odkryciu, za które Martin Evans otrzymał w 2007 r. nagrodę Nobla, lawina badań ruszyła. Kolejno uzyskiwano komórki macierzyste z zarodków ludzi (1998), naczelnych (2001) i szczurów(2008). "Od 1981 roku, od czasu Evansa, nauczyliśmy się niezwykle dużo na temat tego, co siedzi w komórce macierzystej, co ją określa i co powoduje, że ona jest macierzysta" - przekonywała prowadząca.

Współcześnie komórki macierzyste powszechnie wykorzystuje się w celu zrozumienia funkcjonowania genów, opracowywania modeli chorób i potencjalnych metod ich leczenia oraz testowania nowych farmaceutyków. Jednak ciągle tylko w badaniach na zwierzętach, gdyż zastosowanie komórek macierzystych w terapii ludzi - marzenie naukowców - nie jest jeszcze możliwe z powodu zbyt wielu zagrożeń, jakie się z tym wiążą (np. rozwój potworniaka w wyniku chaotycznego różnicowania komórek).  "Ciągle jeszcze nie mamy sposobów na wydajne i bezpieczne różnicowanie komórek macierzystych we wszystkie inne rodzaje komórek. My je uzyskujemy, ale nigdy nie jest to czysta populacja. Zawsze jest tam gdzieś zagubiona komórka pluripotencjalna, która może stanowić dla nas zagrożenie" - przyznała Maria A. Ciemerych. Ale co właściwie sprawia, że komórki macierzyste tak skutecznie przyciągają uwagę badaczy? Prelegentka wyjaśnia, że przede wszystkim jest to zdolność pluripotencjalnych komórek macierzystych (obecnych w stadium blastocysty zarodka przed zagnieżdżeniem w macicy) do przekształcania się we wszystkie rodzaje komórek organizmu - a mamy ich około dwustu. "W specjalnych warunkach hodowli komórki te można utrzymać w stanie niezróżnicowanym i stymulować to różnicowanie na żądanie" - mówi. Manipulacja komórkami macierzystymi umożliwia uzyskiwanie różnych rodzajów komórek, dokonywanie modyfikacji genetycznych, hodowanie tkanek, a nawet tworzenie zmodyfikowanych genetycznie zwierząt.

Naukowcy są pełni zapału i nadziei, ponieważ w ciągu kilku minionych lat udało się dokonać wielu fascynujących odkryć na tym polu: określić udział białka o nazwie cyklina d2 w powstawaniu cukrzycy, uzyskać komórki macierzyste od pacjentów cierpiących na groźne choroby (m.in. Parkinsona, Huntingtona, ciężki złożony niedobór odporności), a nawet za pomocą terapii komórkowej wyleczyć myszy chore na anemię sierpowatą, hemofilię i dystrofię mięśniową.

"Jeżeli na chwilę zapomnimy o tym, że chcemy się leczyć tymi komórkami i przeszczepiać je sobie - bo to jest na razie niemożliwe - to pamiętajmy, że możemy je uzyskiwać od chorych na różne choroby i badając in vitro, szukać przyczyn tych chorób i metod ich terapii" - podsumowuje Maria A. Ciemerych-Litwinienko.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce