Na wakacje z małym dzieckiem

O to, jakich zasad należy przestrzegać, by lato z niemowlęciem i małym dzieckiem nie przyniosło więcej zmartwień niż radości, zapytaliśmy pediatrę, dr Adrianę Pietraszkiewicz z Fundacji „Promyk Słońca”.

Spragnieni słonecznych promieni po długiej zimie i deszczowej wiośnie, wyjeżdżamy nad morze i jeziora, także do krajów o cieplejszym klimacie, w ogóle więcej przebywamy na dworze, spacerujemy, plażujemy – słowem: dłużej wystawiamy swoje ciało na działanie promieni słonecznych. Czasem jednak zapominamy, że słońce prócz dobroczynnego wpływu na nasz organizm (w tym na naszą psychikę) niesie ze sobą również pewne zagrożenia, szczególnie dla niemowląt i małych dzieci. O to, jakich zasad należy przestrzegać, by lato z niemowlęciem i małym dzieckiem nie przyniosło więcej zmartwień niż radości, zapytaliśmy pediatrę, dr Adrianę Pietraszkiewicz z Fundacji „Promyk Słońca”.

Ochrona przed upałem i słońcem

Przed bezpośrednim działaniem promieni słonecznych w porze największych upałów należy chronić wszystkich, niezależnie od wieku. Najlepiej unikać wychodzenia z domu w godzinach południowych i wczesnopopołudniowych. To nie znaczy jednak, że latem trzeba cały dzień siedzieć w domu. Wręcz przeciwnie, wychodzić trzeba, jednak wyjścia zaplanować należy rano lub po południu, gdy żar nieco zelżeje. Spacery w środku lata, gdy dokucza żar z nieba, mogą być nieco krótsze, powinny odbywać się w zacienionych miejscach, oczywiście poza porą największego upału.

Wózek dziecięcy musi być wyposażony w osłonę przeciwsłoneczną, np. regulowaną parasolkę, którą ustawiamy tak, by chroniła dziecko przed palącymi promieniami zależnie od tego, w którą stronę jest zwrócony wózek. Przyda się też w wózku przestawiana rączka.

Wózek z niemowlęciem stawiamy w cieniu, jednak chodzącego dziecka żadnym sposobem nie skłonimy do ciągłego przebywania pod parasolem czy drzewem. Dlatego na skórę dziecka należy bezwarunkowo stosować kremy z odpowiednio wysokim filtrem i muszą być to kremy przeznaczone specjalnie dla dzieci. Dziecięca skóra ma inne potrzeby niż skóra dorosłych, a zawarte w kremach dla dorosłych składniki mogą wywołać reakcje alergiczne. Póki dziecko leży w wózku i jest odpowiednio chronione przed działaniem promieni słonecznych za pomocą odzieży i parasola, używanie kremów czy emulsji do opalania nie jest konieczne; poddawana działaniu kosmetyków skóra nie może bowiem rozwijać swych naturalnych możliwości.

Odpowiednia odzież

Nawet w cieniu dziecko jest narażone na działanie promieni słońca. Dlatego także w najbardziej upalne dni niemowlę powinno być ubrane – w luźne, nieprzylegające do ciała ubranka z naturalnych, przewiewnych tkanin. Króciutkie spodenki i bluzeczki na ramiączkach lepiej pozostawić nastolatkom. Szczególnie starannie należy chronić głowę i kark dziecka. Zwykła czapka z daszkiem nie wystarczy, doskonale sprawdzają się miękkie kapelusze z szerokim rondem, z dodatkową osłoną karku, a czasem i ramion.

W czasie snu dziecko powinno być przykryte – jeśli to popołudniowa drzemka, a na dworze jest ciepło, wystarczy tetrowa pielucha. Nawet w bardzo ciepłe noce również nie kładziemy malucha do łóżeczka w samej pieluszce. Lekkie śpioszki i cieniutkie przykrycie stanowią gwarancję, że dziecko nie zmarznie, nawet jeśli się rozkopie w nocy.

Dostateczna ilość picia

Bezwzględnie należy dopilnować, by dziecko było napojone; trzeba o tym pomyśleć przed wyjściem z domu i oczywiście mieć przy sobie coś do picia, tak aby w każdym momencie można było dziecko napoić. Najlepsza jest niegazowana, bezsmakowa woda.

Ruch na powietrzu

Chwila, w której dziecko zaczyna stawiać pierwsze kroki, jest dla rodziców zwykle bardzo radosnym czasem. Trzeba pomyśleć jednak i o tym, że od tej pory potrzeby ruchowe dziecka diametralnie się zmieniają, co należy uwzględnić planując rozkład dnia, także w porze wakacyjnej. Należy zapewnić dziecku odpowiednią dawkę ruchu, stosownie do jego wieku: bezruch w nosidełku na plecach taty przemierzającego górskie szlaki, długie rowerowe wycieczki czy kilkugodzinne przebywanie na leżaczku nawet na najpiękniejszej plaży to dla malucha nic korzystnego.

Dziecko na plaży

Małe dzieci uwielbiają plażę i piasek. Wielu rodziców zabiera na plażę już niemowlęta i nie ma w tym nic złego, o ile uwzględnimy kilka kwestii. Ochrona przed słońcem i absolutny zakaz przebywania na plaży w porze największych upałów są oczywiste, podobnie jak zadbanie o to, by dziecko było odpowiednio napojone. Rodzice niechętnie kładą niechodzące jeszcze dzieci na kocu, obawiając się wciskającego się wszędzie piasku. Ale przebywanie na leżaczku na pewno nie przysłuży się rozwojowi dziecka. Dlatego z plażowania z bardzo małym niemowlęciem najlepiej w ogóle zrezygnować, a z nieco starszym ograniczyć, pozostawiając sobie tę przyjemność na czas, gdy pociecha będzie ię pewnie czuła w każdym miejscu.

Biegającym po plaży dwulatkom i większym dzieciom (ubranym w lekką koszulkę i majteczki, nawet w upał!) dobrze co jakiś czas zwilżyć głowę oraz zmoczyć czapeczkę czy kapelusz; dziecko się nie przeziębi, a głowa będzie lepiej chroniona. Bieganie boso po mokrym piasku sprzyja poprawie odporności dziecka i doskonale modeluje stopę.

Po kąpieli w słonej wodzie dobrze jest opłukać się pod prysznicem. Na naszych plażach prysznic to rzadkość, ale ponieważ Bałtyk nie jest tak mocno zasolony, wystarczy opłukać dziecko po powrocie do miejsca zakwaterowania. Większość dzieci dobrze znosi kontakt z morską wodą w naszej strefie klimatycznej i zawarta w wodzie sól nie stanowi dla nich problemu.

Bezpieczeństwo nad wodą

Dziecko należy ostrożnie zapoznawać z naturalnymi zbiornikami wodnymi typu morze czy jezioro; proces ten można rozpocząć wtedy, gdy dziecko zaczyna samodzielnie chodzić. Najlepiej pozwolić mu – w bezpiecznych warunkach – samemu zdecydować, kiedy zechce zawrzeć bliższą znajomość z nowym środowiskiem. Próby moczenia nóżek – i tylko moczenia nóżek – możemy rozpocząć już z rocznym maluchem. Zmuszanie dziecka, by weszło do wody czy wręcz wnoszenie wierzgającego i krzyczącego malca na siłę do morza z dużą dozą prawdopodobieństwa poskutkuje lękiem i niechęcią do wody, którą trudno będzie przełamać.

Jednak najważniejszym aspektem zapoznawania małego dziecka z wodą jest bezpieczeństwo. Dziecka nad wodą, zarówno wtedy, gdy jest to mały plastikowy basenik z wodą kilkucentymetrowej głębokości jak i wtedy, gdy jest to niezwykle łagodnie opadający brzeg jeziora czy morza, nie wolno spuścić z oka nawet na chwilę! Upadek buzią do wody może zakończyć się tragicznie i nie ma znaczenia, że woda sięga ledwie kostek. Nawet w takiej wodzie dziecko może się utopić. A w plastikowym baseniku o poślizgnięcie nietrudno.

Z dziećmi w każdym wieku kąpiemy się tylko na strzeżonych kąpieliskach, pozostających pod stałą kontrolą sanitarno-epidemiologiczną. Wrażliwa dziecięca skóra może bowiem zareagować inaczej niż dorosła na zawarte w wodzie chemikalia, zanieczyszczenia czy glony. Nie polegajmy więc w tej kwestii na reakcjach własnego organizmu.

Pamiętajmy również, że każda kąpiel powoduje zmycie części kremu do opalania, nawet tego wodoodpornego. Nie wystarczy posmarować dziecka raz, rano, przed wyjściem na plażę. Krem trzeba mieć ze sobą i w razie potrzeby „dosmarować” dziecko.

Dziecko w dalekiej podróży

Na wypoczynek z małymi dziećmi wybieramy miejsca, gdzie przez cały czas dostępna jest opieka lekarska. Bezwarunkowo rezygnujemy z jedzenia sprzedawanych na ulicy lodów i picia wody z kranu. W razie niepokojących objawów (gorączka, wymioty, złe samopoczucie) staramy się obniżyć temperaturę podając środek przeciwgorączkowy i idziemy z dzieckiem do lekarza.

Niektórzy rodzice po pojawieniu się na świecie potomka przez kilka lat nie wyjeżdżają nigdzie. inni gotowi są zapakować kilkutygodniowe niemowlę i wyruszyć na inny kontynent. Tymczasem, tak jak zawsze i wszędzie, najlepszym doradcą jest zdrowy rozsądek. Wyjeżdżając z dzieckiem do innej strefy klimatycznej musimy się liczyć z niepożądanymi reakcjami dziecięcego organizmu. Inny klimat, inna woda, inny skład pokarmów dla dzieci, choćby kupowanych w słoiczkach z dobrze znanym symbolem. Dyskusji nie podlega natomiast fakt, że do picia i przygotowania pokarmów używamy wyłącznie wody butelkowanej.

Celem wakacyjnych podróży są często kraje, gdzie panują temperatury wyższe niż w Polsce. Przebywanie w klimatyzowanym hotelu jest wprawdzie przyjemne dla rodziców, jednak nigdy nie wiemy do końca, jak czyszczona i konserwowana jest tamtejsza klimatyzacja i czy w powietrzu nie krąży coś, co u naszej pociechy wywoła infekcję.

Dzieci różnie reagują na zmiany klimatu; nadbałtycki klimat z reguły bardzo im służy, działa uodparniająco i stymulująco.Warto więc planując wakacje w powiększonej dopiero co rodzinie rozważyć wyjazd do Łeby czy Ustki zamiast egzotyki Egiptu czy nawet Grecji. Chorwackie plaże wyróżniają się wprawdzie niezwykłą urodą, ale dla dwu-trzylatka znacznie przyjemniejsze będzie grzebanie się w drobnym nadbałtyckim piasku niż stąpanie po kamienistym brzegu Adriatyku. Taka plaża na pewno wyklucza chodzenie boso – a przecież jest to ważny czynnik prawidłowego rozwoju stopy.

Wiele dzieci podróżuje z rodzicami od najwcześniejszego dzieciństwa do bardzo egzotycznych miejsc i nie dzieje się nic złego. Trzeba mieć jednak świadomość, że możliwość wystąpienia u małego dziecka problemów zdrowotnych, które narażą je na niepotrzebne cierpienia, a nam bezpowrotnie zatrują wymarzone wakacje, jest znacznie większa wtedy, gdy wyjeżdżamy daleko od domu.

oprac: AJ, zdjęcie: www.sxc.hu