Wybierz sekcję

Plażowanie i słoneczne kąpiele

Na plaży opalamy się znacznie szybciej bo fale morskie, zwłaszcza te spienione, odbijają promieniowanie słoneczne. Efekt wzmacnia również jasny piasek. "Im jaśniejsza plaża, tym mocniej odbija promieniowanie" – powiedział Polskiej Agencji Prasowej prof. Adam Krężel.

Dlaczego nad morzem łatwiej jest nam się opalić niż np. w miejskim parku? Na plaży oprócz promieniowania, które operuje "z góry", mamy również promieniowanie odbite od spienionych morskich fal.

"W dodatku plaża zazwyczaj jest piaszczysta i jasna. Im jaśniejsza plaża tym gorzej, tym mocniej odbija promieniowanie" – powiedział PAP dziekan Wydziału Oceanografii i Geografii Uniwersytetu Gdańskiego prof. Adam Krężel. To, jak szybko się opalimy, zależy również od miejsca na kuli ziemskiej, w którym akurat się znajdujemy. Turysta w Indonezji czy Ekwadorze – czyli państwach strefy równikowej - opali się szybciej niż nad polskim wybrzeżem czy w pobliżu biegunów.

Prof. Krężel wyjaśnia, że tam Słońce "stoi" wysoko nad horyzontem i dlatego promieniowania słonecznego dociera więcej. "Jeśli promieniowanie pada prostopadle, to ma najkrótszą drogę do Ziemi. Gdy pada pod większym kątem, tym jego droga jest dłuższa i promieniowania jest mniej" – powiedział uczony. Z tego samego powodu w południe mamy dużo promieniowania, a po południu jest go mało.

Istotnym czynnikiem, który wpływa na ilość promieniowania, jest wysokość nad poziomem morza. "Im cieńsza jest warstwa atmosfery, tym mniej jest absorbującego promieniowanie ozonu, a promieniowania słonecznego więcej. Jeżeli chcemy się szybko i skutecznie opalić to wystarczy jeden dzień w wysokich górach - powyżej 2-3 tysięcy metrów - i po kilku godzinach jesteśmy spaleni" – zaznaczył prof. Krężel.

Zdaniem prof. Krężela – przynajmniej w Polsce – nie musimy się specjalnie obawiać słynnej już dziury ozonowej. "Akurat w Polsce - przynajmniej na razie - żadna dziura ozonowa nam nie grozi. W każdym razie nie tak jak w Australii, gdzie promieniowanie jest na tyle silne, że wydawane są komunikaty, by w godzinach południowych nie wychodzić z domu albo nosić kapelusze z szerokim rondem. Tam rzeczywiście pół godziny wystarczy, by się spalić" – powiedział rozmówca PAP. Jak wyjaśnił, problem dziury ozonowej dotyczy przede wszystkim Antarktydy. "Tam jest rzeczywiście mało ozonu i bardzo dużo promieniowania ultrafioletowego dociera do powierzchni Ziemi. Natomiast w niskich szerokościach geograficznych jest to prawie nieodczuwalne".

W promieniowaniu, które dociera do nas ze Słońca, naukowcy wyróżniają: światło widzialne, promieniowanie podczerwone i promieniowanie ultrafioletowe. W tych trzech zakresach dociera 99 proc. promieniowania generowanego przez Słońce. Promieniowanie ultrafioletowe operuje w trzech zakresach: UVA, UVB i UVC. W zależności od zakresu różnie oddziałuje ono na skórę człowieka. "Najwięcej dociera do nas promieniowania UVA. Ono wnika w skórę człowieka i powoduje niszczenie włókien kolagenowych. Dlatego jeśli będziemy się za długo wystawiać na Słońce, to nasza skóra będzie się starzeć dużo szybciej" - powiedział prof. Krężel.

Ultrafiolet B pobudza organizm do wytwarzania witaminy D, ale do Ziemi dociera go zaledwie kilka procent, bo większość absorbuje warstwa ozonowa. Promieniowanie UVC nie dociera do powierzchni ziemi. "Ultrafiolet C może nam się przydać do niszczenia bakterii, ale gdybyśmy się wystawili nawet na krótki czas na jego działanie, to szybko niszczyłoby nasze komórki" - podkreślił naukowiec.

Źrdódło: PAP - Nauka w Polsce, AJ, zdjęcie: www.xchng.hu.