Dziecko w podróży. Od noworodka do 5. miesiąca życia

O sposobach bezpiecznego przenoszenia i przewożenia dziecka warto poczytać – i przygotować się odpowiednio – jeszcze zanim nasz potomek pojawi się na świecie. Pierwsza konieczność podróży z punktu A do punktu B pojawi się bowiem najprawdopodobniej niedługo po jego urodzeniu, kiedy noworodek razem ze swoją mamą będą wracać ze szpitala do domu. Już podczas tej podróży mały człowiek musi być właściwie chroniony – musi też być mu po prostu... wygodnie. W wyprawce dla niemowlaka nie może zabraknąć fotelika samochodowego, a także wózka dziecięcego, którym malec będzie jeździł na pierwsze spacery. 
Pierwsze zakupy dla niemowlęcia zawsze budzą w rodzicach wielkie emocje, ale też i rozterki i wątpliwości.

Pierwszy fotelik samochodowy


Wybór jest ogromny - na sklepowych półkach pełno jest fotelików, wyglądają na pierwszy rzut oka tak samo i różnią się tylko kolorami... Który z nich wybrać, abyśmy mogli podróżować bezpiecznie całą, powiększoną rodziną?
Paweł, tata Szymka

Kwestię przewozu dzieci samochodami precyzyjnie reguluje polskie prawo. Dzieci do osiągnięcia 12. roku życia lub 150 cm wzrostu samochodem bezwzględnie muszą podróżować zapięte w fotelikach. Przepisy nie dopuszczają tutaj żadnych wyjątków – nawet jeśli jedziecie szutrową drogą 10 km/godzinę i w zasięgu wzroku nie ma żadnych poza wami użytkowników drogi – dziecko musi siedzieć bezpiecznie przypięte pasami w foteliku. W przypadku kontroli drogowej przewożenie swobodnie hasającego po aucie dziecka naraża nas na mandat karny. W przypadku kolizji – narażamy takim postępowaniem nasze dziecko na poważne urazy.

Przy zakupie kierujemy się przede wszystkim bezpieczeństwem i funkcjonalnością – w tej właśnie kolejności. Fotelik musi być zgodny z europejskimi normami bezpieczeństwa (ECE R44-03 Uniform provisions concerning the approval of restraining devices for child occupants of power-driven vehicles (child restraint system), United Nations, Genewa, 2001). Obecnie najbardziej pełną i najsurowszą normą jest ECE R44/04. Posiadanie tej homologacji oznacza, że produkt spełnia wymagania stawiane przez wymieniony wyżej standard. Nie oznacza to jednak z automatu gwarancji bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że foteliki są badane w testach, w których otrzymują oceny od minimalnej do maksymalnej. Fotelik z oceną minimalną jest zgodny z normą – ale czy będzie bezpieczny dla naszego dziecka? Warto zatem zapoznać się z wynikami jego testów zderzeniowych.

Pierwszy fotelik dla niemowlaka – grupa 0+ (czyli dla przedziału wagowego do 13 kg) jest montowany tyłem do kierunku jazdy. Wymusza on pozycję, w której barki i głowa dziecka oraz stopy dziecka są umieszczone wyżej, natomiast biodra spoczywają poniżej nich w zagłębieniu. Pediatrzy zgadzają się co do tego, że w pierwszych miesiącach życia jest to dla dziecka najlepsza pozycja w podróży. Dla większej wygody malca można wybrać model z wysokimi brzegami. Niemowlęta powinny podróżować w ten sposób tak długo, jak to tylko możliwe. Jest to uwarunkowane względami bezpieczeństwa. Przy zderzeniu czołowym głowa pasażera siedzącego przodem do kierunku jazdy zostaje szarpnięta do przodu z wielką siłą – kręgi szyjne dorosłego są w stanie wytrzymać takie obciążenie, niemowlęcia nie. Gdy dziecko siedzi tyłem do kierunku jazdy, całą siłę uderzenia absorbują plecy, a podatna na urazy szyja jest zabezpieczona.

Tutaj dochodzimy do kolejnej ważnej kwestii – miejsca na montaż fotelika. Wyniki testów wskazują, że powszechne przeświadczenie, iż najbezpieczniejszym miejscem jest fotel pasażera za kierowcą – jest błędne. Może nam też przysporzyć problemów w przypadku awaryjnego zatrzymania na ruchliwej drodze, gdy będziemy zmuszeni wyciągnąć niemowlę z fotelika ze sznurem samochodów pędzących za naszymi plecami. O wiele wygodniejsze i bezpieczniejsze jest w tym przypadku zamontowanie fotelika na tylnej kanapie za pasażerem. Dzięki temu przy wyciąganiu dziecka stoimy bezpiecznie na poboczu i mamy pewność, że nikt w nas nagle nie wjedzie. Zdecydowanie najbezpieczniejszym miejscem wg testów zderzeniowych jest środek tylnej kanapy – musi on jednak być wyposażony w 3-punktowy pas bezpieczeństwa lub mocowanie ISOFIX.
Wielu rodziców, szczególnie w przypadkach, gdy często samochodem jeździ z dzieckiem tylko jedno z nich, rozważa montaż fotelika na przednim siedzeniu pasażera, by zachować kontakt wzrokowy z niemowlęciem i kontrolować, co dziecko robi. Pamiętajmy jednak w swoich rozważaniach przy montażu, że najważniejszą rolą kierowcy jest śledzenie sytuacji na drodze i nie powinien się rozpraszać – więc w przypadku takiego umiejscowienia fotelika należy po prostu szczególnie uważać. Z punktu widzenia prawa dozwolone jest montowanie fotelika na przednim siedzeniu pasażera – o ile jest to fotelik przystosowany do wożenia dziecka tyłem do kierunku jazdy i o ile – to bardzo ważne! - miejsce to nie posiada aktywnej poduszki powietrznej. W przypadku uruchomienia się poduszki powietrznej dziecku siedzącemu tyłem do kierunku jazdy grozi między innymi wstrząs mózgu i połamanie nóg. Należy też rozważyć, czy nawiązywanie kontaktu wzrokowego jest konieczne – dziecko na tylnej kanapie będzie po prostu bezpieczniejsze. Problem kontrolowania, co dziecko robi i czy, na przykład, nie wypięło się z pasów, można rozwiązać montując przydatny gadżet w postaci dodatkowych lusterek. Miejmy przy tym na uwadze, że kompulsywne korzystanie z nich przez kierowcę również będzie szkodą dla bezpieczeństwa wszystkich podróżujących.

Kupując fotelik warto też zwrócić uwagę na materiały, z jakich jest wykonany, ponieważ istnieje niemal pewność, że wyściółka będzie często prana. Warto też na dłuższą podróż zaopatrzyć się w zapasowe ochraniacze pasów. Dziecku może się ulać, może się też obficie ślinić i z pewnością zaprotestuje przeciwko mokrym ochraniaczom głośnym rykiem, choćby i na środku autostrady.

Kiedy fotelik jest niewskazany


Nasza córeczka jest bardzo małym wcześniakiem. Pomimo maksymalnego naciągnięcia pasów fotelika, „lata” w nim luźno na wybojach. Muszę jeździć na badania – co robić...

Kasia, mama Zuzi

W niektórych przypadkach, związanych z uwarunkowaniami medycznymi niemowlęcia, warto rozważyć zakup gondoli samochodowej, czyli łóżeczka z opcją montażu w samochodzie. Dziecko podróżuje w nim na leżąco, a gondolę montujemy na tylnej kanapie. Bezwzględnym wskazaniem do podróżowania na leżąco w gondoli są stwierdzone u dziecka trudności w oddychaniu w pozycji półleżącej oraz występująca w tej pozycji arytmia serca. Innymi przypadkami, które mogą skłonić rodziców do zakupu gondoli samochodowej, są: niska waga i wzrost dziecka związane z wcześniactwem, zespół łamliwych kości, rozszczep kręgosłupa, syndrom Pierre'a Robina oraz szczególne wskazania ortopedyczne, gdy specjalista zaleci podróżowanie w pozycji leżącej jako lepsze dla dziecka.

Rodzice czasami decydują się na gondolę z innych powodów niż wskazania medyczne. Może to być na przykład subiektywne odczucie, że dziecku nie jest wygodnie w foteliku i że lepiej, zwłaszcza w dłuższej podróży, będzie niemowlęciu na leżąco... Pamiętajmy, że podróż w foteliku to dla maleńkiego człowieka nowa sytuacja, a dodatkowo fakt, że nie jest w ramionach u mamy najpewniej będzie na początku powodem do płaczu. Jako rodzice powinniśmy jednak kierować się przede wszystkim bezpieczeństwem dziecka – a gondola nie zapewni mu takiego bezpieczeństwa jak fotelik 0+ obrócony tyłem do kierunku jazdy. Dla niemowlęcia mieszczącego się w siatkach centylowych dla swojego wieku i nieposiadającego szczególnych wskazań medycznych gondola nigdy nie będzie uzasadnionym wyborem i znacząco obniży jego bezpieczeństwo w czasie podróży.  

Czasami opcję wyboru gondoli usprawiedliwia się zaleceniami pediatrów, aby dziecko nie pozostawało w wymuszonej, półleżącej pozycji dłużej niż 2 godziny – a podróż przecież potrwa dłużej. Pamiętajmy jednak, że sporadyczna dłuższa podróż w foteliku nie zagrozi naszemu dziecku tak bardzo jak najmniejsza choćby stłuczka samochodowa w momencie, w którym nie jest należycie zabezpieczone. Ponadto – dłuższej podróży z pewnością nie odbędziemy jednym rzutem, na postojach wskazane jest, aby wyjąć dziecko z fotelika i wziąć na ręce, potrzymać w innej pozycji  niż ta, w której musiało przebywać w foteliku. Ważne jest też, abyśmy nie stosowali fotelika nagminnie poza samochodem, jako leżaczka czy bujaczka.

Pierwszy wózek

Nasz pierwszy wózek uważałam za naprawdę wspaniały... do pierwszego spaceru, pierwszych wertepów i pierwszego podjazdu do sklepu.

Julia, mama Tosi

Wózek dziecięcy jest po prostu bezwzględnie koniecznym zakupem, jeśli świeżo upieczeni rodzice nie chcą zostać uwięzieni w domu ze swoim maleństwem. Spacerowanie powinno być stałym elementem rozkładu dnia naszego dziecka – jak dobrać odpowiednią dla niego pierwszą „limuzynę”.

Pierwszym wózkiem jest gondola, w której niemowlę przebywa w pozycji leżącej. Warto nabyć model z wysokimi brzegami – są po prostu bezpieczniejsze. Wózek bezwzględnie powinien posiadać certyfikat bezpieczeństwa (litera B wpisana w trójkąt). Wózek powinien być stabilny i posiadać mocne hamulce. Hamulce w wózkach dzielą się na postojowe i tarczowe. Postojowe blokują całkowicie tylne koła wózka i dobrze, aby każde koło posiadało odrębny hamulec. Hamulce tarczowe spowalniają pęd wózka podczas np. zjeżdżania z górki. Montuje się je na przednich kołach, a uruchamiające je rączką np. przy pałąku. Co ważne, hamulec tarczowy nie może zastępować postojowych i najlepiej, aby wybrany przez nas model posiadał obydwa rodzaje. Dobrze, aby gondola posiadała szelki – przydadzą się, gdy niemowlę zacznie być bardziej ruchliwe. Wózek powinien zabezpieczać też dziecko przed warunkami atmosferycznymi.

Wszystkie inne wybory zależą od stylu życia rodziców, w którym dziecko będzie od chwili urodzin uczestniczyć, od ich sposobu spędzania wolnego czasu i miejsca zamieszkania – te uwarunkowania trzeba rozważyć przed zakupem, którego koszt jest przecież niemały. Wózek trójkołowy wygląda oczywiście pięknie i jest bardzo modny – ale podjazdy w Polsce nie są dostosowane do takiego rozstawu kół i każde wyjście na zakupy może się okazać koszmarem. Jeśli czas spędzamy na spacerowaniu po równych asfaltowych alejkach można zaryzykować lżejszy model o mniejszych kółkach. Zaryzykować – bo jazda większością polskich chodników przypomina bieg przełajowy z przeszkodami i nigdy nie możemy być pewni, czy nie zajdzie konieczność ich pokonania. Dla osób, które pasjami spacerują po lesie lepszy będzie cięższy model z dmuchanymi kołami, które będą lepiej się sprawdzać w trudniejszym terenie. W jednym i drugim przypadku należy zwrócić uwagę na amortyzatory – każda pokonywana przeszkoda to drgania, które przenoszą się na leżącego w gondoli malucha. Wózek cięższy również zabezpiecza dziecko przed drganiami, jest po prostu bardziej stabilny. Zanim jednak dokonamy entuzjastycznie zakupu modelu wielkiego i ciężkiego jak krążownik, w którym nasze dziecko będzie sunąć równie i dostojnie po wertepach – weźmy pod uwagę, że wózek ten trzeba będzie też – częściej lub rzadziej – nosić. Rzadziej, gdy jesteśmy szczęściarzami i mamy gdzie zostawić wózek, lub winda w naszym bloku zjeżdża na poziom gruntu. Częściej – i to nawet parę razy dziennie – gdy budynek, w którym mieszkamy, nie jest dostosowany. Bardzo ważne jest więc, aby każdy z rodziców był w stanie samodzielnie znieść wózek – czy w całości, czy rozmontowany na gondolę i stelaż.

Jeżeli decydujemy się na model ze skrętnymi kołami zwróćmy uwagę, czy koła posiadają blokadę tej funkcji, która będzie przydatna na „długich prostych”. Materacyk wyścielający gondolę powinien mieć grubość minimum 1 cm i dobrze przepuszczać powietrze. Poszewki powinny łatwo się zdejmować i być z materiału dobrej jakości – będziemy je często prać.

W sklepie sprawdźcie, czy rączka posiada regulowaną wysokość, co pozwala na wygodne prowadzenie wózka osobom o różnym wzroście i czy budka gondoli nie wymaga siły Herkulesa przy składaniu. Wszystkie ruchome elementy powinny „chodzić” lekko i bezgłośnie. Koniecznie należy też przetestować składanie wózka oraz... czy wybrany model zmieści się w samochodzie bez konieczności jazdy z otwartym bagażnikiem.

Jeżeli producent nie dodał do naszego wybranego modelu dodatkowego oprzyrządowania, warto zaopatrzyć się w nie od razu. Przyda się śpiwór, zwłaszcza jeśli dziecko przyjdzie na świat w sezonie zimowym, parasolka przeciwsłoneczna, folia przeciwdeszczowa, niektórzy za nieodzowną mogą uznać także moskitierę. Z pewnością zaś przydadzą się torby na zakupy oraz rzeczy konieczne do pielęgnacji dziecka, które można zamontować na wózku.

Na szybkie wyjście


Za każdym razem, kiedy wyskakiwałam do sklepu po sól, musiałam targać wózek po schodach. Chusta była wybawieniem.

Julia, mama Tosi

Dziecka nie możemy zostawić samego nawet na chwilę – więc to, co przed pojawieniem się naszego niemowlęcia na świecie było trzyminutowym wyskoczeniem do sklepu po potrzebne produkty zmienia się w prawdziwą wyprawę, z obowiązkowym często noszeniem wózka. W tej sytuacji można zainwestować w gadżet, który pozwoli rodzicowi przenieść dziecko i jednocześnie zostawi mu wolne ręce. Pamiętajmy, że wygodnych co prawda nosideł nie wolno stosować, dopóki nasze dziecko nie siedzi. Pewną opcją jest tutaj chusta, która pozwala na umiejscowienie dziecka na brzuchu lub biodrze osoby dorosłej, w pozycji leżącej. Istnieje wiele modeli – i jeśli nie jesteśmy pewni, że potrafimy samodzielnie zawiązać standardową chustę – wybierzmy model „kieszonki”, która jest fabrycznie zszyta w sposób pozwalający na bezpieczne i wygodne, a także szybkie umiejscowienie w niej dziecka. Dziecko w chuście spoczywa w pozycji podobnej do tej, w jakiej przebywało podczas ciąży, jest przytulone do rodzica, jego bliskość i kołysanie, w jakie wprawiają je kroki, na ogół uspokajają dziecko. W chuście można też dyskretnie i wygodnie nakarmić dziecko piersią.
Należy bezwzględnie kontrolować, w jakiej pozycji dziecko znajduje się w chuście i czy pod wpływem naszych kroków nie przesunęło się w sposób, który utrudnia mu oddychanie. Choć sporo miejsca w chuście obok dziecka może kusić – ale absolutnie nie wolno umieszczać tam żadnych dodatkowych przedmiotów, którymi dziecko mogłoby się zakrztusić. Absolutnie niewskazane jest noszenie w chuście wcześniaków i dzieci z problemami ortopedycznymi.
Pamiętajmy też, szczególnie podczas cieplejszych dni, że ciało człowieka naturalnie się poci, i przy krótkim nawet spacerze w chuście dziecku, przyciśniętemu o ciała osoby
dorosłej zrobi się zwyczajnie wilgotno, przeciw czemu na pewno zacznie protestować.

oprac. Dagmara Adwentowska