Wrażenia z poszukiwań miejsc przyjaznym dzieciom z niepełnosprawnością

Jednym z zadań realizowanych przez Fundację "Promyk Słońca" było zadanie publiczne pt. "Rehabilitacja zawodowa i społeczna osób niepełnosprawnych zlecana ze środków PFRON - II edycja. Wrocław - miasto przyjazne dzieciom niepełnosprawnym". Naszym celem było zwrócenie uwagi na fakt, że przestrzeń publiczna powinna być dostępna dla wszystkich mieszkańców naszego miasta, także dzieci z różnymi rodzajami niepełnosprawności. W ramach projektu przyglądaliśmy się kinom, restauracjom, teatrom, placom zabaw i innym obiektom. Zamierzonym efektem naszej pracy było wyłonienie miejsc we Wrocławiu, gdzie rozwiązania architektoniczne ułatwiają funkcjonowanie dzieciom niepełnosprawnym, a ich oferta jest dla nich ciekawa. W poszukiwaniach miejsc spełniających te kryteria pomagali między innymi sami rodzice, dzieląc się swoimi doświadczeniami. Etap końcowy, jakim było opisanie wyłonionych miejsc, z uwzględnieniem ich plusów i minusów, poprzedzały spotkania z właścicielami, dyrektorami, kierownikami oraz pracownikami każdego z obiektów. Rozmowy przeprowadzałam jako rodzic, a ich celem było sprawdzenie, czy dzieci z niepełnosprawnością są tam mile widziane i jaka jest polityka wobec nich. Reakcje, z jakimi się spotykałam były rożne. Niestety w zachowaniu wielu ludzi przejawiają się uprzedzenia i stereotypy, których efektem jest traktowanie dzieci z niepełnosprawnością, jako „innych” i swoisty lęk przed kontaktami z nimi, często, jak sądzę, mający swoje źródło w braku wcześniejszych doświadczeń obcowania z tą grupą. Za to, osoby, które w swej pracy zetknęły się już z dziećmi z niepełnosprawnością, nie wprowadzały podziału na osoby zdrowe i niepełnosprawne i były otwarte na ich obecność. 

Z moich doświadczeń wynika, że sam brak barier architektonicznych nie przesądza o przyjazności danego miejsca. Zdarzają się obiekty, które, pomimo, że nie są w pełni dostosowane dla osób z niepełnosprawnością fizyczną, dzięki niezwykłej kadrze, jej wielkiemu sercu i pasji organizują wspaniałe akcje skierowane do wszystkich dzieci, dla dzieci niewidzących wyciągają z piwnicy różne ciekawe przedmioty, dla dzieci niesłyszących sprowadzają tłumacza języka migowego. Cechuje ich przy tym niezwykła skromność i serdeczność. Niestety były także miejsca, gdzie mimo deklarowanej otwartości dla wszystkich osób, spotkałam się z bardzo negatywnymi postawami. Zupełnym brakiem zainteresowania czy zrozumienia dla potrzeb dzieci z niepełnosprawnością. Jednym z takich miejsc było jedno z kin, gdzie pani kierownik zapytana przeze mnie o możliwość wejścia na salę z dzieckiem poruszającym się na wózku inwalidzkim, była bardzo nieuprzejma i nie udzieliła mi żadnej informacji oraz kazała mi wysłać pytania mailem. Moje nalegania nie pomogły, a brak uprzejmości tej pani sprawił, że poszłam do dyrektora, aby zapytać, czy naprawdę taka jest ich postawa wobec osób z niepełnosprawnością. Tym razem poinformowałam go o celu mojej wizyty i zachowaniu jego pracownicy. Dyrektor stwierdził, że są otwarci dla osób z niepełnosprawnością i na dowód pokazał mi windę i podjazdy. Niestety negatywne nastawienie przejawiające się przez tego typu zachowanie jest nie mniej dotkliwe niż bariery architektoniczne.
Były także miejsca, które chciały u siebie gościć, ale wyłącznie dzieci spełniające podane przez nich kryteria, w jednej z restauracji właścicielka podała mi wiek, do którego dzieci z niepełnosprawnością są mile widziane, w innych miejscach, np. pracowniach artystycznych chciano gościć dzieci tylko z konkretnym rodzajem niepełnosprawności. Uzasadniając, że w pracy z nimi mają doświadczenie, zaś dzieci z innymi rodzajami niepełnosprawności byłyby kłopotliwe i mogłyby utrudniać pracę w grupie.
Warto podkreślić, że dla wielu osób niepełnosprawność jest utożsamiana wyłącznie z poruszaniem się na wózku inwalidzkim. Brak jest świadomości i wiedzy dotyczącej różnych rodzajów niepełnosprawności i związanych z nimi ograniczeniami i potrzebami. Niekiedy właściciele nie potrafili także spojrzeć kompleksowo na potrzeby osób z ograniczoną sprawnością, kilkakrotnie zdarzyło się, że opisywali oni swój lokal, jako dostępny dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, gdyż znajdował się on na parterze, pomijając fakt, że aby dostać się do toalety, trzeba było pokonać strome schody, a sama toaleta nie była dostosowana dla osób niepełnosprawnych fizycznie.
W niektórych miejscach użytku publicznego, kazano wcześniej zadzwonić, jeśli chcielibyśmy wejść z dzieckiem na wózku. Tego typu wymogi nie sprawiają, że rodzice dzieci z niepełnosprawnością czują, że ich dziecko jest mile widziane. A nierówne, w porównaniu z dziećmi zdrowymi, traktowanie, może budzić uzasadnione poczucie niesprawiedliwości.
Na koniec chciałam pokreślić, że aczkolwiek coraz mniejsza liczba barier architektonicznych i urbanistycznych jest ważnym sukcesem i dowodem stopniowej poprawy sytuacji osób z niepełnosprawnością, to jednak wciąż obecne są bariery mentalne. I w moim odczuciu to właśnie od pokonywania negatywnych stereotypów, uprzedzeń i lęku przed odmiennością należy zacząć. W przeciwnym razie rodzice dzieci z niepełnosprawnością mogą mieć uzasadnione obawy przed uczestniczeniem wspólnie z nimi w różnego rodzaju imprezach kulturalnych a nawet przed zwykłym wyjściem do restauracji. Często chcą oni chronić swoje dzieci przed przykrymi reakcjami ze strony otoczenia. Dostosowywanie środków komunikacji, czy obiektów musi przebiegać równolegle z np. kampaniami w mediach, czy akcjami zwiększające wiedzę na temat niepełnosprawności. Warto, aby dzieci już od najmłodszych lat miały możliwość kontaktu z niepełnosprawnymi rówieśnikami, dzięki temu będą miały własne doświadczenia i nie będą powtarzać zakorzenionych, często krzywdzących opinii na temat tej grupy.

oprac. M. Papiernik