Archiwum

Listopad 2010Grudzień 2010Styczeń 2011Luty 2011Marzec 2011Kwiecień 2011Maj 2011Czerwiec 2011Lipiec 2011Sierpień 2011Wrzesień 2011Październik 2011listopad 2011Grudzień 2011Styczeń 2012Luty 2012Marzec 2012kwiecień 2012Maj 2012Czerwiec 2012Lipiec 2012Sierpień 2012Wrzesień 2012Październik 2012Listopad 2012Grudzień 2012Styczeń 2013Luty 2013Marzec 2013KwiecieńMaj 2013Czerwiec 2013Lipiec 2013Sierpień 2013Wrzesień 2013Październik 2013Listopad 2013Grudzień 2013Styczeń 2014Luty 2014Marzec 2014Kwiecień 2014Czerwiec 2014Lipiec2014Sierpień 2014Grudzień 2014Styczeń 2015Luty 2015Marzec 2015Kwiecień 2015Czerwiec 2015listopad 2015Grudzień 2015Kwiecień 2016maj 2016Grudzień 2016Styczeń 2017Luty 2017kwiecień 2017Listopad 2017Grudzień 2017Wrzesień 2018Październik 2018Listopad 2018Grudzień 2018Styczeń 2019Luty 2019Marzec 2019Kwiecień 2019Maj 2019Lipiec 2019październik 2019Grudzień 2019Styczeń 2010

Nie będzie pieniędzy na pomoc psychologiczno-pedagogiczną na nowych zasadach?

W lutym weszło w  życie rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej o udzielaniu i organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach i szkołach, zakładające m.in. obowiązek tworzenia w tych placówkach profesjonalnych zespołów wsparcia dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Tymczasem, jak donosi Gazeta Wyborcza, szkoły i przedszkola publiczne nie będą w stanie sprostać  wymaganiom nowej regulacji. Powód? Brak pieniędzy na dodatkowe zajęcia dla dzieci i etaty dla specjalistów.


W świetle nowego rozporządzenia, dyrektorzy przedszkoli i szkół powinni przygotować listę dzieci, które wymagają specjalistycznego podejścia oraz wyłonić zespoły, które będą zajmowały się diagnozą i indywidualną pracą z nimi. W zespołach tych, poza nauczycielami, powinni znaleźć się także specjaliści. Obecnie większość specjalistów zatrudnianych przez przedszkola to logopedzi; brakuje psychologów i pedagogów.


Andrzej Pery, przewodniczący Stowarzyszenia Edukatorów, uważa, że o ile pomysł nowego sposobu udzielania wsparcia nie jest zły, to w rzeczywistości jest niewykonalny. Ministerstwo obarczyło obowiązkiem finansowania swojego pomysłu samorządy. Ale zmiany wprowadza nie w ustawie, tylko w rozporządzeniu, a rozporządzenie samorządów do niczego nie zobowiązuje. Powstaje zatem pytanie, czy znajdą się pieniądze na zatrudnienie specjalistów i dodatkowe zajęcia, czy zmiany pozostaną tylko na papierze.

Więcej na wrocławskich stronach Gazety Wyborczej

Informacje na temat założeń nowego rozporządzenia

Opracowała: DWZ

Źródło: Gazeta Wyborcza